Od zespołu redakcyjnego
Witamy w WCWI! Spinning, mucha, grunt czy spławik - w otwartej formule portalu znajdziecie odpowiedzi na każdy wędkarski temat. Wystarczy poszukać, a zawarte w WCWI treści to nie jałowe poradniki "mistrzów" - to doświadczenia setek wędkarzy dzielących się swoją wiedzą.
     * Istniejemy od 26 lipca 2001 r. * To już 4479 edycja WCWI! *
Advertisement
 
Interaktywnie na WCWI
Start
Trybuna Ludu
System Forów
Galeria fotograficzna
Linkownia
Tablica ogłoszeń
Przewodnik po portalu (FAQ)
Katalog główny artykułów
Start
Formy dziennikarskie i literackie
Wędkarz i ekosystem
O rybach dla wędkarzy
Metoda spinningowa
Metody gruntowe
Wędkarskie obsesje
Sztuczna muszka
Politechnika wędkarska
Wielki Informator WCWI
Turystyka wędkarska
Wędkarskie Kroniki
Start arrow Wędkarz i ekosystem arrow Ochrona wód arrow Eutrofizacja
   
 
Eutrofizacja Drukuj E-mail
Wędkarz i ekosystem
Ochrona wód
Napisał(-a) Tomasz Czerwiński *rybal*   
dnia 18.08.2003

Eutrofizacja wód śródlądowych pociąga za sobą szereg istotnych zmian w ekosystemach, które są odczuwane przez wszystkich użytkowników wód. Ten rok szczególnie obficie „zaowocował” w spektakularne efekty eutrofizacji, jakimi były zakwity toksycznych sinic w Bałtyku i w niektórych jeziorach (np. jeziora koło Olsztyna), masowe śnięcia ryb w jeziorze Zdworskim koło Płocka i w kilku zbiornikach zaporowych na południu kraju oraz w rzece Ren.

Zewnętrzne objawy tego procesu takie jak: spadek przezroczystości wody, zakwity glonów, ubożenie roślinności naczyniowej są dostrzegalne i odczuwalne przez większość ludzi przebywających nad wodami, natomiast te wewnętrzne, czyli między innymi zmiany ilościowe i jakościowe w populacjach ryb, odczuwalne są przede wszystkim przez rybackich użytkowników wód oraz wędkarzy. Pokrótce wpływ tego procesu na stan ichtiofauny opisałem w poprzednim artykule. W tym razem chciałbym poświęcić nieco czasu istocie samego procesu eutrofizacji oraz przyczynom tego zjawiska.
Eutrofizacja, czyli „przeżyźnienie” wód jest procesem naturalnym, zachodzącym stale w zbiornikach wodnych.

Uogólniając jest to efekt gromadzenia się pierwiastków biogennych (fosforu, azotu) w wodach powierzchniowych. Zbiorniki wodne mają, bowiem tą cechę, iż gromadzą w masie wody i osadach dennych spływające substancje biogenne. W przeciwieństwie do gleby, która może ”pozbywać” się pierwiastków biogennych poprzez wypłukiwanie (np. wraz z deszczem). W efekcie, czego bogate w substancje mineralne i organiczne spływy powierzchniowe z zlewni trafiają wprost do zbiorników wodnych, rzek i cieków. Pomijając chemiczną i biochemiczną istotę obiegu pierwiastków w wodzie, należy podkreślić, że substancje te są deponowane w ekosystemach jeziorowych i nie wracają na ląd (tylko niewielki odsetek uchodzi wraz z odpływem).

Dotyczy to w szczególności fosforu - głównego winowajcy eutrofizacji. Pierwiastek ten występuje w mniejszych ilościach od pozostałych biogenów, a specyficzne właściwości niektórych jego związków spowodowały, iż stał się jednym z najważniejszych składników żywej materii. Jako jedyny wśród głównych biogenów nie występuje w postaci gazowej, jak np. azot, czy węgiel (CO2), których to w atmosferze ziemskiej jest pod dostatkiem i dzięki czemu możliwa jest asymilacja z powietrza. W związku z tym, już niewielka ilość fosforu (zgodnie z prawem minimum) determinuje produktywność pierwotną - przyjmuje się, że wprowadzenie do zbiornika wodnego 1 kg fosforu powoduje rozwój 1 tony glonów (Kajak 1979). (Wynika to z proporcji ilościowych C:N:P w komórkach glonów).

Różnoraka działalność antropogenna przyczynia się zwiększenia ilości tego pierwiastka w ekosystemach, a w konsekwencji do zwielokrotnienia tempa procesu eutrofizacji. Na bilans fosforu w przyrodzie ma wpływ stosowanie nawozów sztucznych, detergentów, zrzuty ścieków etc. Obciążenie fosforem jest, zatem sumą spływu tego pierwiastka:
- Ze źródeł punktowych (ścieki);
- Z zanieczyszczeń obszarowych (teren zabudowany);
- Ze źródeł rozproszonych (od ludności);
- Z opadu atmosferycznego;
- Z dopływu.

Na terenie Warmii i Mazur (uważanym za jeden z najczystszych w Polsce) z opadem atmosferycznym dostaje się do jezior przeciętnie 500 g fosforu na 1 ha rocznie (w pobliżu miast ponad 1 kg/ha), zaś z 1 ha obrzeży zalesionych dopływa 100 g fosforu na rok. Podczas jednego dnia kapiący się wnosi do jeziora 0,05 g fosforu, zaś najniższy przyjmowany w literaturze ładunek fosforu przypadający na osobę na dzień pobytu nad wodą wynosi 1 g. Jednym z głównych składników produktów chemii gospodarczej są związki fosforu (np. fosforany).

W ostatnim okresie ograniczono stosowanie nawozów w rolnictwie, co przyczyniło się do zredukowania spływ biogenów z gruntów rolniczych. Nie wyeliminowało to jednak negatywnego wpływu zlewni na zbiorniki wodne, ponieważ większość rolników przekwalifikowała swoje grunty na działki rekreacyjne. W szybki czasie powstały "osiedla ludzkie", w których nie rozwiązano problemu gospodarki ściekowej. Tak więc, efekt zmniejszonych spływów pochodzenia rolniczego został z nawiązką zrekompensowany zanieczyszczeniami bytowymi. W ostatnim raporcie WIOŚ ocenia, że obecnie największym zagrożeniem dla zbiorników wodnych jest "dzika rekreacja".

Kolejnym ważkim problemem jest stopień oczyszczenia ścieków. W przypadku większości substancji zawartych w ściekach, współczesne oczyszczalnie uzyskują niemal 100% efektywność, natomiast usuwanie fosforu to proces bardzo kosztowny i skompilowany. Wymagany jest, bowiem kolejny stopień oczyszczania poza mechanicznym i biologicznym - chemiczne usuwanie fosforu.

Efektywność chemicznych metod strącania tego pierwiastka bywa różna i najczęściej waha się od 70% do 90%. Nawet jeśli nie uzyskuje się pożądanej sprawności, to symptomy poprawy stanu środowiska są widoczne w zbiornikach, gdzie uruchomiono oczyszczalnie ścieków. Pojawia się, zatem pytanie: czy istnieją metody zabezpieczające ekosystemy wodne przed negatywnymi skutkami eutrofizacji lub przynajmniej powstrzymujące tempo niekorzystnych zmian. Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, gdyż nie wyeliminujemy ostatecznie źródeł fosforu i nie zapobiegniemy w dostateczny sposób spływom biogenów. Jednakże jest również szereg działań hamujących szybkość eutrofizacji - redukcja dopływających biogenów (np. dzięki tworzeniu stref ochronnych wzdłuż brzegów, oczyszczalnie ścieków itp.), bądź wspomagających najsłabsze ogniwa ekosystemu.

W przypadku ryb takim najsłabszym ogniwem staje się rozród, a zabiegiem rekompensującym słabe efekty tarła naturalnego - zarybianie. Pominę tu szereg metod (np. napowietrzania, usuwania wód hypolimnionu oraz osadów dennych), w większości wypróbowanych jedynie w skali eksperymentalnej, których zastosowanie jest mało realne ze względu na ogromne koszty, a efekty tych działań są dopóty, dopóki są pieniądze. Czasami też efekty mogą być odwrotne od zamierzonych np. przy zastosowaniu chemicznych metod strącania fosforu w zbiornikach wodnych, skutkiem ubocznym mogą być śnięcia ryb. Dobrą ilustracją istoty tych metod jest pytanie: „Jeśli narobisz do nocnika i zamieszasz, to czy zawartość zniknie?”.

Nieuchronność eutrofizacji jest przysłowiową „wodą na młyn” dla zwolenników biernej ochrony zbiorników wodnych, których główną ideą jest: „pozostawienie jezior samych sobie, aby powróciły do stanu równowagi pierwotnej....”. Z tym twierdzeniem dość radykalnie rozprawił się prof. J. Weiner (1999): „Najstarszą baśnią „ekologiczną” jest opowiadana w różnych wariantach i przy różnych okazjach opowieść o tym, że w przyrodzie panuje równowaga (...). Wynika to z przyjęcia ludzkiej perspektywy czasowo-przestrzennej. Perspektywę dyktuje ludzka długość życia i wielkość przestrzeni obejmowanej przez człowieka bezpośrednią obserwacją i kontrolą (...). Wszystko, co odbywa się w rytmie kilkudziesięciu czy kilkuset lat, wydaje się nam albo bardzo powolne albo wręcz niezmienne (...)".

Z punktu widzenia „przyrody” przejście z jeziora oligotroficznego (jeziora bardzo czyste) do jeziora eutroficznego nie jestem „stanem złym”, natomiast określanie równowagi (niezmienności) „stanem pożądanym”, jest wprowadzeniem antropocentrycznego wartościowania do zjawisk przyrody. Sukcesja gatunkowa pod wpływem eutrofizacji jest naturalną reakcją organizmów na zmieniające się warunki w ekosystemie. To nam zależy, żeby nic się nie zmieniało, to my chcemy łowić okazy i kąpać się w czystej wodzie. To my chcemy widzieć krajobraz „prawidłowo zagospodarowany” z naszego punktu widzenia. W takiej sytuacji działania zmierzające do pozostawienia jezior "samych sobie" należy wręcz uznać za szkodliwe. Warto jeszcze zacytować znanego ekologa Remmerta (1985):
„ ... w Europie Środkowej nigdy nie było ekosystemu, który byłby wolny od wpływu człowieka. Jego oddziaływanie zaznaczyło się szczególnie na obszarach (...) wzdłuż rzek i wokół jezior (...). Zdaniem tego wybitnego ekologa ekosystemy wodne „ewoluowały łącznie z rodzajem ludzkim (...). W tym przypadku człowiek stanowi składnik ekosystemów”.

Jedną z najbardziej skutecznych metod przeciwdziałaniu skutkom eutrofizacji jest prawidłowo prowadzona gospodarka rybacka-wędkarska. Rozmyślnie użyłem tego mariażu, ponieważ rybactwo i wędkarstwo są integralnymi częściami gospodarki naturalnymi zasobami, której nadrzędnym celem jest ochrona stanu środowiska, a przedmiotem eksploatacji są ryby. Nie będę też opisywał specyfiki profesjonalnego rybactwa, choć warto wspomnieć, iż na dziedzinę tą, w przeciwieństwie do rybołówstwa, składa się szereg zabiegów począwszy od odłowu ryb, a skończywszy na zarybieniach.

Tempo niepożądanych zmian zachodzących w środowisku w ostatnich latach oraz transformacja systemu polityczno-gospodarczego w kraju, zmusiły niejako rybactwo do całkowitej zmiany orientacji. Analiza szeregu danych gospodarczo-ekonomicznych podmiotów użytkujących jeziora zgoła potwierdza tezę o przestawieniu się gospodarstw z modelu stricte produkcyjnego na „proekologiczny i „prowędkarski”. Wśród najważniejszych cech gospodarki rybacko-wędkarskiej należy wymienić:

  • Poprzez eksploatację pogłowia ryb usuwamy nadmiar małocennych ryb karpiowatych, zapobiegamy ich karłowaceniu, stwarzając tym samym większe możliwości rozwoju gatunkom cennym i atrakcyjnym zarówno dla rybactwa profesjonalnego, jak i wędkarzy – odłowy profesjonalne z jezior wynoszą około 3,5 tys. ton, z czego ponad 50% to mniej cenne karpiowate (krąp, leszcz, płoć), wędkarskie natomiast to około 10,5 tys. ton, z czego około 57% to mniej cenne karpiowate;

  • Wraz z odłowem 1 tony ryb wycofujemy ze zbiorników ładunek fosforu równoważny dopływowi (średnia zawartość P w ciele ryby wynosi 7g/kg masy):
    - 1000 m3 nieoczyszczonych ścieków komunalnych,
    - 1400 m3 oczyszczonych ścieków komunalnych,
    - ścieków powstałych w rezultacie przebywania nad jeziorami ok. 3500 turystów dziennie,
    - spływie z pow. 70 ha zlewni leśnej,
    - spływie z pow. 23 ha łąk i pastwisk,
    - spływie z pow. 7 ha gruntów ornych,
    - spływie z pow. ok. 0,5 ha terenów zabudowanych

    - (tym samym wpływamy bezpośrednio na zmniejszenie tempa eutrofizacji);

  • Poprzez zarybienia zwiększamy bioróżnorodność gatunkową w zbiornikach wodnych (sielawa, węgorz). Zarybienia szczupakiem, sandaczem rekompensują negatywne wpływy eutrofizacji, dużej presji wędkarskiej, rybackiej oraz kłusowniczej na populacje drapieżników – w odłowach profesjonalnych odsetek drapieżników wynosił około 16%, zaś w wędkarskich ponad 36%;

  • Analiza efektów działalności gospodarki rybackiej może stanowić rodzaj monitoringu, jednocześnie umożliwiając dokonanie wiarygodnej oceny stanu środowiska w ujęciu wieloletnim;

  • Właściwe powiązanie profesjonalnej gospodarki rybackiej z wędkarstwem i turystyką jest przedsięwzięciem przyczyniającym się do ochrony środowiska, a jednocześnie przynoszącym znaczące dochody na określonych terenach, a więc wspierającym lokalny rozwój gospodarczy.

Kończąc ten artykuł, chciałbym kolejny raz zacytować Remmert’a (1985): „Istnieją prawa chroniące nas przed znachorami i szarlatanami medycyny. Nic nas jednak nie broni przed szarlatanami ekologii, zaś ich liczba i wpływy rosną w tempie alarmującym. Ekologia jest nauką biologiczną. Bez solidnych biologicznych podstaw planowanie wiejskie i miejskie, zalecenia ekologiczne i propozycje pomiarów dla ochrony środowiska mogą być tylko szarlatanerią – szarlatanerią niebezpieczną, gdyż perspektywa szybkich i prostych rozwiązań jest bardzo kusząca.”

Dane o odłowach gospodarczych i wędkarskich, opisywany wpływ użytkowników na ekosystemy wodne oraz pozostałe informacje dotyczące eutrofizacji, są między innymi efektem wieloletniej pracy zespołu Zakładu Bioekonomiki Rybactwa IRS Olsztyn, jak również pochodzą z literatury przedmiotu.

http://www.infish.com.pl/Zaklad%20Bioekonomiki%20Rybactwa.html
Raport: "Stan Ryabctwa Jeziorowego w 2001 roku"

Tomasz Czerwiński
Zakład Bioekonomiki IRS


Wybrane komentarze:

zed:
Tomek! jak możesz to wyciągnij troche wiadomości o biomanipulacji od Martyniaka. Ten temat na pewno wszystkich zainteresuje. Ja juz troszkę pisałem o tym ale pamiętam echa i czuję nienasycenie towarzystwa.
Albo proponuje troche ciekawostek o rybach transgenetycznych...
mietus:
Świetnie Tomek warto poczytac to co piszesz.I idac śladem poprzednika proszę o omówienie biomanipulacji gatunkami ryb celem zapobiegania eutrofizacji zbiorników wodnych.
wedkoholik:
Nie ma oceny, którą można by zaserwować za ten artykuł. Właściwie nić dodać, nic ująć, choć zbliżając się do końca artykułu poczułem niedosyt. Po prostu artykuł tak mnie wciągnął, że czytał bym dalej, a tu niestety nastąpił koniec.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się i dodaj komentarz.

Komentarze
Eutrofizacja
Dodane przez axel w dniu - 2008-01-06 00:48:11
No cóż - ekologia to nauka i gdy na jej gruncie prowadzi się rozważania, wszystko staje się logiczne. Najtrudniejsze w tym obszarze jest to,że próbujemy objąć analizą zjawiska określane jako sieciowe, nie znając z całą pewnością wszystkich oddziaływujących czynników i korelacji ... . Miło czytać takie teksty, pisuj zatem Tomku częściej w tym tonie. Pamiętaj jednak o odrobinie dystansu do tego co tworzą gremia akademickie (w tym też i IRŚ), choć wiem, że trudno to przychodzi, gdy się w takowym siedzi.Niektórzy entuzjaści (z przed lat) pelugi, amura, tołpyg, tęczaka w rzekach i innych tp pomysłów wspierają tytułami naukowymi niejeden zespół. W kwestiach ochrony środowiska wolę jednak słuchać naukowców niż laików. Jak mawiał nasz wybitny polski etyk "Sąd laika wydany o dziele, o dziele mówi mało o laiku - wiele".  
PS. Biomanipulacja w ekosystemach wodnych to faktycznie temat wart uwagi i chętnie się do ewentualnej na ten temat dyskusji przyłączę. Narosło wokół tego tematu wiele nadziei, mitów,ale również rozważnych obserwacji pierwszych celowych działań o takim charakterze.

Powered by AkoComment 2.0!

 
 
 
Up Up
W portalu stosujemy pliki cookies w celach statystycznych. Korzystanie z witryny ze standardowymi ustawieniami przegladarki oznacza, że będa one umieszczane w Twoim urzadzeniu końcowym.
Kontynuacja przegladania portalu bez zmiany ustawień oznacza akceptację użycia plików cookies. Więcej w "Regulaminie korzystania z WCWI".